Blisko 3,7 promila miał kierowca ciężarówki, który jadąc przez wieś z podniesioną skrzynią ładunkową typu wywrotka, zerwał przewody elektryczne i uszkodził elewacje domu. Na szczęście były to jedyne szkody, jakie spowodował pijany kierowca.
Wczoraj (05.07) około godz. 15.30 sokołowska Policja została powiadomiona, że jelcz-wywrotka, jadący od strony miejscowości Szkopy w kierunku Baczek gm. Repki, z podniesioną skrzynią ładunkową zerwał przewody elektryczne i uszkodził elewację domu. Zgłaszający był w stałym kontakcie telefonicznym, z przyjmującym zgłoszenie oficerem dyżurnym. Aby wysłany patrol drogówki mógł zatrzymać kierowcę ciężarówki, informował, w którym kierunku jedzie nieodpowiedzialny kierowca. Widok był przerażający. Ciężarówka cały czas ciągnęła za sobą zerwane przewody elektryczne. Zgłaszający dokładnie widział, kto jest za kierownicą. Widział również, że w kabinie oprócz kierowcy jest wiele osób.
Ciężarówka przemierzała boczne drogi, aż wyjechał na drogę krajową, a stamtąd zjechała na posesję. Zatrzymała się w Mołomotkach. Tam już dojechał pokierowany przez zgłaszających patrol sokołowskiej drogówki. Okazało się, że wszystkie osoby jadące jelczem były pijane. Najbardziej pijany, był jednak kierowca jelcza. W organizmie miał 1,76 mg/l alkoholu, czyli blisko 3,7 promila. To prawie cud, że nie doszło do większej tragedii.
40-letni kierowca odpowie za kierowanie samochodem ciężarowym po pijanemu. Śledczy w toku prowadzonego postępowania ustalą, czy nie doszło do złamania kolejnych przepisów prawa karnego.
Oficer Prasowy KPP Sokołów Podlaski asp.szt. Sławomir Tomaszewski